×

Torty urodzinowe z dziecięcymi ulubieńcami

Wiosną nastąpiła lekka rewolucja w mojej karierze zawodowej. Z jednej strony dopływ nowych, cukierniczych inspiracji, z drugiej kompletny brak czasu na działania kuchenne. Niemniej kilka chwil znalazłam, żeby zrobić urodzinowe słodkości dla znajomych maluchów. Oczywiście, ponieważ szewc bez butów chodzi, to nie zdążyłam uwiecznić najważniejszego wiosennego tortu, czyli tortu z kinderbalu Lucy. Dobrze, że chociaż żłobkowy tort "załapał się" na zdjęcia.

TORT Z MASZĄ I NIEDŹWIEDZIEM-na dobry początek wiosny taka miła para wesołków. Maszę i Niedźwiedzia uwielbiamy wszyscy, a Luśka szczególnie. Ten tort robiłam po cichaczu, pod osłoną nocy, żeby mój pisklak nie był zazdrosny. Niestety konspiracja się nie udała i widziałam największy ból rozdartego serduszka gdy pakowałam tort do pudełka. No cóż różowy krem i ulubieni bohaterowie to coś z czym trudno się było rozstać.

TORT ZE SPIDERMANEM- nie budził już w nikim tylu emocji co Maszka. No może mi tylko trochę podniósł ciśnienie, gdy rzeźbiłam te mięśnie, bo początkowo Spiderman miał lekką nadwagę i nóżki spasione. Na szczęście długie chwile rzeźbienia i zyskał figurę bardziej pasującą do super bohatera.

TORT Z KRÓWKĄ NA PIERWSZE URODZINY-został ulepiony specjalnie dla jednego z moich rozkosznych bratanków. Bartuś jeszcze nie dorobił się ulubionych bohaterów z bajek (zresztą zapewne starszy brat mu lekko wpłynie na decyzję czym się można interesować i bawić). Za to bardzo się cieszy gdy rozpozna dobrze jakieś zwierzątko, a krówkę łatwo rozpoznać. Buzia małego gagatka na widok tortu pojaśniała uśmiechem, a ciotka się ucieszyła, że była przyczyną tej radości.

TORT Z MARIE Z ARYSKOTRATÓW-a na koniec tort specjalnie dla mojego osobistego pisklaka. O swoich marzeniach urodzinowych moje dziecko mówiło mi tak z pół roku przed tak ważnym wydarzeniem. O marzeniach względem tortu też mi dużo opowiadała. Niestety żeby zmieścić wszystko co by chciała, to by chyba musiał powstać tort z 4 lub 5-cioma piętrami. A tutaj do żłobka trzeba było jednak ograniczyć nieco zapędy. 
Żeby było zabawniej, ten tort też próbowałam zrobić pod osłoną nocy, tak by jubilatka miała niespodziankę. Niestety szósty zmysł mojego dziecka kazał jej wstać o 3 nad ranem i przydreptać do kuchni. Jeden rzut oka na ten różowy tort i na kicię Marie wystarczył, żeby wiedziała dla kogo to słodkości. A jak już potwierdziła, że to dla niej, to orzekła że mi pomoże dekorować. 90% motylków, kwiatuszków i perełek znalazło się na torcie na wyraźną prośbę jubilatki...a matka chciała taki prosty i ascetyczny zostawić. Bez sensu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Kuchnia Pysznościowa- blog kulinarny , Blogger