×

Moja bibllioteka XIII - włoskie lektury

włoskie ksiązki
Miesiące zamknięcia w domu i przy okazji zamknięcia granic spowodowały tęsknotę za podróżami. Zawsze lepiej się czułam posiadając jakiś bilet na poczcie i planując już jakąś podróż. Aktualnie za kilka dni zaczynamy urlop, a wciąż nie wiem gdzie finalnie dojedziemy i które granice będzie można przekroczyć. O dalszej perspektywie i jesiennych podróżach nawet nie ma co myśleć, bo cholera wie co los i kolejne pomysły na ograniczenie pandemii przyniosą. 
Jednym słowem aktualnie najbezpieczniejszym sposobem na podróże są te palcem na mapie albo z dobrą książką w ręku. Przez te kila miesięcy izolacji zebrała mi się całkiem pokaźna kolekcja książek o słonecznej Italii. Każdy italofil będzie zadowolony mogąc chociaż na chwilę przenieść się do krainy pachnącej bazylią. 
 
książki o włochach
ŚWIADEK MIMO WOLI-Gianrico Carofiglio
Skandynawskie kryminały czytam w ilościach hurtowych i uwielbiam tym bardziej im bardziej krwawy trup i bardziej wymyślna zbrodnia się w nich pojawia. Z włoskim kryminałem zetknęłam się po raz pierwszy, ale ponieważ jego akcja dzieje się w mojej ukochanej Apulii z niecierpliwością czekałam na kuriera z paczką. 
Autor, Gianrico Carofiglio, pracował jako prokurator, więc w książce wszelkie sądowe procedury przedstawione są dosyć szczegółowo. A wśród tych procedur jest mecenas Guido Guerrieri, który jako jedyny zdaje się wierzyć Senegalczykowi oskarżonemu o porwanie i zabójstwo małego chłopca. Opinia publiczna, rodzina oraz policja wydali już wyrok i nawet nie biorą pod uwagę innego scenariusza. 
W tym wszystkim mecenas, który sam ma problemy w życiu osobistym i coraz bardziej nasilającą się nerwicę. 
Jest to całkiem odmienny styl niż kryminały skandynawskie lub chociażby nasza rodzima Puzyńska. Ale dla tego klimatu znad Adriatyku i rozterek mecenasa chętnie sięgnę po kolejne części z cyklu. 

 

 

biblioteka italofila włoska
GRZECH-Gabriela L. Orione     

Propozycja kusząca, bo również zabiera nas do skąpanych w słońcu Włoch, chociaż tym razem w zimowej scenerii. Młoda i naiwna Oliwa przyjeżdża do Turynu razem ze swoją przyjaciółką. Każda z nich chce dorobić i na chwilę oderwać się od rzeczywistości i problemów, które zostawiły za sobą w Polsce. Oliwa poznaje bogatego, starszego Włocha, który obsypuje ją drogimi (bardzo drogimi) prezentami. Prawie jednocześnie poznaje również Simona, przystojnego i tajemniczego Albańczyka. 

Historia Oliwii to całkiem przyjemna rozrywka, chociaż nie powiem, parę razy bym nią potrząsnęła żeby się obudziła i przestała być tak naiwną owieczką zdominowaną przez mężczyzn.

 To co mnie absolutnie zauroczyło to fragmenty o jedzeniu. W kolejnych częściach cyklu apeluję o więcej opisów czekolady, deserów, win i włoskich dań. 

 

włoskie ksiązki
MOJA KUCHNIA PACHNĄCA BAZYLIĄ-

Tessa Capponi-Borawska

 W czasach gdy co miesiąc wędrowałam do kiosku po kolejny numer "Kuchni" uwielbiałam się zaczytywać w felietonach pani Tessy Capponi-Borawskiej. Gdy zostaliśmy przymusowo zamknięci w domach tej wiosny, to własnie "Moja kuchnia pachnąca bazylią" była pierwszą z książek zabierającą mnie do Włoch. 
Autorka przypomina swoje dzieciństwo spędzone we Florencji. Każde wspomnienie splata się z zapachami i smakami jakie mogą powstać tylko ze składników dojrzewających w pełnym słońcu. 
Mój egzemplarz książki pełen jest żółtych karteczek, którymi zaznaczałam przepisy, do których chcę wrócić. Ale nie jest to po prostu książka kucharka, dzięki niej możemy poczuć klimat arystokratycznej rodziny z północy. 
Bardzo polecam, chociaż ostrzegam, że ja od razu po lekturze chciałam jechać do Włoch i przedzierać się przez wszystkie granice. 



włoskie książki

OGRÓD KOBIET-Carla Montero

No cóż, tutaj co prawda autorka jest z Hiszpanii, ale za to historia z jej książki przenosi nas pod słońce Italii. 

Burzliwe i całkiem współczesne perypetie Gianny mieszkającej w Barcelonie, przeplatają się z historią Anice z Ligurii w początkach XX wieku. Obie historie mają wielką miłość w tle, obie nie są łatwe i w zasadzie nie wiem, której z tych kobiet bardziej kibicowałam. Losy rodzinne są poplątane, obfitujące w mocno dramatyczne wydarzenia. 

Historia bardzo wciągająca i naszpikowana mocnymi i silnymi postaciami kobiecymi. Jedynie ci wszyscy panowie jacyś tacy rozmemłani nieco.




włoskie książki

LIST DO NIENARODZONEGO DZIECKA-

Oriana Fallaci

W zasadzie nie wiemy nic o bohaterce ani w jakim kraju żyje, ani kiedy. Wszystkich tego typu szczegółów można się jedynie domyślać. Nie zmienia to faktu, że niezależnie od szerokości geograficznej, statusu materialnego czy kraju pochodzenia, są pewne momenty w życiu kobiety kiedy to zwyczajnie zostaje pozostawiona sama sobie. I to tylko od jej decyzji będzie zależała jej dalsza przyszłość. Natomiast w te decyzje zawzięcie chce ingerować cała rzesza mężczyzn. 

Bohaterkę poznajemy w momencie kiedy wyczuwa, że zaczyna kiełkować w niej nowe życie. Po potwierdzeniu swojego stanu musi zdecydować co dalej. Ojciec dziecka w żadnym momencie nie jest dla niej podporą. Sytuacji nie ułatwia szef, który otwarcie mówi że potrzebuje dyspozycyjnych pracowników. A lekarz prowadzący ciąże najchętniej ubezwłasnowolnił by taką rozwiązłą ladacznicę. 
Polecam, ale nie jest to łatwa lektura.

włoskie książki

PANNA MŁODA-Alessandro Baricco 

Nie będę ukrywać, że tym razem zostałam skuszona cudną okładką. Do pięknej okładki dodałam historię z północnych Włoch i już wiadomo było, że zyskam kolejną pozycję w swojej włoskiej biblioteczce. 
Historia z "Panny młodej" jest hm....nieco surrealistyczna, jak również nasiąknięta erotyzmem. Wszak osią wszystkich wydarzeń w rodzinie jest lupanar...znaczy dom publiczny. 
Oto w drzwiach szanowanej rodziny staje nagle Panna Młoda. I tu pojawia się problem, bo jej Narzeczony, czyli Syn od kilku miesięcy jest za granicą. Na miejscu jest za to cała ekscentryczna rodzina i jeszcze przyszywany wuj. Krótka opowiastka wciąga i zaskakuje. W zasadzie nie wiadomo co wydarzy się na kolejnej stronie i jak jeszcze nas zaskoczą bohaterowie. 






włoskie książki

OGRÓD OLEANDRÓW

HISTORIA PORZĄDNEJ RODZINY-

Rosa Ventrella

Obie te historie przenoszą nas do mojej ukochanej Apulii. Czytając "Historię..." aż czuć było żar bijący od murów starego Bari i słychać dzwony z katedry św. Mikołaja."Ogród..." zabiera nas na włoską prowincję pełną uprzedzeń i ciężkiej pracy.

Czytając obie historie zastanawiałam się czy faktycznie Włosi aż tak wierzą we wszelkie moce nadprzyrodzone, zło oko, czarownice, przesądy, gusła i co tam jeszcze może być. Ciekawie zanurzyć się w świat tak inny od naszego. Dobrze, że możemy zanurzyć się tylko na chwilę i zaraz wrócić. Los kobiet na początku XX wieku jak i w latach 80-tych nie był łatwy. 

Rosa Ventralla nazywana jest Eleną Ferrante z Bari, a "Historia porządnej rodziny" apulijska wersja "Genialnej przyjaciółki". to Nie do końca się z tym zgadzam. Jej
włoskie książki
powieści są nieco lżejsze w odbiorze, ale nie tracą nic ze swojego klimatu południa Włoch. Nadal głównym miejscem w domu jest kuchnia, razem z bohaterkami uczymy się zagniatać makaron i nie można się oderwać od kolejnych przeżyć bohaterek.





 

 

 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Kuchnia Pysznościowa- blog kulinarny , Blogger