×

250. Botwinka z mleczkiem kokosowym, dziwne to ale bardzo pyszne

Pradawnym bogom dziękuję, że duża część z moich krewnych i znajomych to ludzie, którzy nie tylko lubią jeść i doceniają jak jedzą smacznie, to jeszcze umieją gotować i znają fantastyczne przepisy. Dzięki temu, w sytuacji gdy jestem niespodziewanie w posiadaniu dużego pęczka botwinki (pyszna, najwspanialsza, prosto z mojego osobistego kawałka ziemi), mam się do kogo zwrócić z prośbą o przepis. Nawet w mojej paskudnej korporacji (czyli miejscu gdzie główne hasło to"głód motywuje") zaświeciło światełko w tunelu i znalazła się Ania. Ania robi takie rzeczy, o których nie śniło się filozofom. Według jej przepisu robiłam już zapiekankę z bakłażana i kaszy jaglanej, teraz sprzedała mi przepis na botwinkę z mleczkiem kokosowym, a w kolejce do zrobienia jest jeszcze zupa z sałaty i chipsy z liści rzodkiewki. Cuda wianki po prostu, chociaż na początku zawsze się zastanawiam jak takie coś może smakować, bo połączenia są co najmniej dziwne. Ale z każdym wypróbowanym przepisem nabieram więcej ufności do nietypowych smaków, oraz mam apetyt na więcej dziwności. 

BOTWINKA Z MLECZKIEM KOKOSOWYM:
-2 mniejsze lub jeden duży pęczek botwinki
-1 szklanka czerwonej soczewicy (+2,5 szklanki wody)
-1 średniej wielkości cebula
- szklanka mleczka kokosowego (w oryginalnym przepisie były 2 szklanki)
-2 łyżeczki mielonego kuminu
-odrobina płatków suszonego chilli
-sól, pieprz
-olej rzepakowy do smażenia
-według uznania natka kolendry lub natka pietruszki (według oryginalnego przepisu)

1. Botwinkę dokładnie umyć i posiekać na w miarę drobne kawałki. Wrzucić ją do garnka, gdzie wcześniej został wlany i rozgrzany olej. Do smażącej się botwinki dodać posiekaną cebulę, przyprawy oraz soczewicę. Podsmażyć całość przez 2-3 minuty, a następnie dolać wodę. Całość przykryć, zmniejszyć do minimum ogień i gotować tak przez 15-20 minut, aż soczewica zmięknie. 

2. Gdy soczewica będzie się już miękka, wlać mleczko kokosowe i gotować całość jeszcze przez 5 minut. Po tym czasie zdjąć garnek z ognia i w zależności od upodobań dodać posiekaną natkę pietruszki lub kolendry (według mnie kolendra lepsza). 

To "dziwne coś" można potraktować jako samodzielne danie wegetariańskie lub dodatek do głównego dania. Świetnie smakuje z ryżem lub z kuskus lub z chlebkami pita. Jedyna moja uwaga jest taka, że o ile na ciepło smakuje obłędnie i mogłabym od razu cały gar takiej botwinki zjeść, o tyle na zimno jakoś szału nie ma. Więc proponuję zjeść wszystko od razu po przygotowaniu albo sobie odgrzewać.

SMACZNEGO!


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Kuchnia Pysznościowa- blog kulinarny , Blogger