×

Z pamiętnika ciężarnej subiektywnie o kilku rzeczach, które przydadzą się w ciąży

Źródło: http://www.papilot.pl/meskim-okiem/28028/MESKIM-OKIEM-Co-faceci-mysla-o-zdeformowanych-przez-ciaze-cialach.html#galleryimage

 Kochani, pomimo tego, że jest to moja pierwsza ciąża to już jednak całe 5 miesięcy tego wesolutkiego, ponoć błogosławionego, stanu mam za sobą. Coś tam już wiem. I swoje przemyślenia też mam. Poza tym ciąża u mnie rozwija się książkowo, co oznacza ni mniej ni więcej tylko występowanie u mnie prawie wszystkich objawów opisanych w książkach :) 
Pierwszego trymestru i przemyśleń z nim związanych nie mam co tu opisywać, bo krótko mówiąc fajnie nie było, a do opisu najtrafniej nadają się krótkie żołnierskie słowa. W zasadzie w tym okresie  potrzebowałam dwóch rzeczy: czegoś bardzo energetycznego zawsze przy sobie (np. baton z czekoladą, karmelem i orzechami), bo każdy niespodziewany napad głodu groził omdleniem i ogólną słabością. Drugą niezbędną rzeczą zaś był  nieograniczony dostęp do toalety...bo baton czekoladowy czasem gwałtownie opuszczał mój organizm :) Ale za to nareszcie schudłam kilka kilogramów, z którymi walczyłam już od wiosny. Idealna metoda odchudzająca.

Drugi trymestr przyniósł zdecydowaną poprawę mojego samopoczucia, a co za tym idzie więcej czasu na przemyślenia. Z tego wszystkiego powstała moja subiektywna lista rzeczy, które przydadzą się kobiecie w ciąży:

KREWNI I ZNAJOMI Z DZIEĆMI:
zdecydowanie korzystną sprawą (aczkolwiek całkowicie od nas niezależną) jest posiadanie w swoim otoczeniu osób z małymi dziećmi. Dzięki nim nabędziemy wiedzę tajemną, o której nie śniło się filozofom. Szczytem marzeń jest gdy ci młodzi rodzice w naszym kręgu są osobami w miarę rozsądnymi, które nie będą nas straszyć, ani nie będą napadać na nas z dzikim okrzykiem za każdym razem gdy sięgniesz po kubek z kawą (czy ty wiesz ile w takiej caffe latte jest zgubnej dla maluszka kofeiny-jesteś wyrodną matką i dbasz tylko o siebie, zła matka!zła!). 
Jeśli jakoś nam się udało trafić na normalnych ludziów, to dowiemy się od nich pożytecznych rzeczy. Bo niestety ale w przychodni często nikt nie powie kobiecie w ciąży, że jak robi test obciążenia glukozą to można poprawić smak glukozy sokiem z cytryny. Dzięki temu całość jest zjadliwa i jest szansa, że nie poleci z nas z siłą wodospadu, a badanie trzeba będzie powtórzyć. Samodzielnie też trudno wydedukować, który szpital jest miejscem przyjaznym dla pierworódki i jej kosmity z brzucha.
Przydają się też takie znajomości przy kompletowaniu wyprawki dla malucha. Ilość rzeczy do kupienia jest ogromna, a ich wybór w sklepie jest przerażający jak dla mnie. Kto by pomyślał, że butelkę dla dziecka trzeba wybierać pod kątem podobieństwa do własnej piersi, żeby się przyjemnie kojarzyła. Jak znam życie to ja bym sięgnęła po pierwszą z brzegu z misiami, ewentualnie z różową kokardką jeśli Niedźwiadek okaże się dziewczynką.
Kolejną kwestią, na której moja wyobraźnia samodzielnie by się zacięła jest wózek...a dokładniej jego rączka. Wiedzieliście drogie dziatki, że powinna być skórzana a nie piankowa? Ha! Ja też nie wiedziałam. Za to kołatało mi się po umyśle, że kółeczka do wózka mają być pompowane. Jeden spacer z bratankiem i odkryłam o co chodzi z tymi peanami na ich cześć. 
To tylko drobny wycinek tego co wam mogą przekazać młodzi rodzice, korzystajcie ile wlezie z ich doświadczeń. Bo w zasadzie kto powiedział, że trzeba się uczyć na własnych błędach skoro można na cudzych. 
A w ramach korzystania z wiedzy znajomych często zaglądam też na stronę Ciąża z klasą, którą prowadzi Ola. To jest jej druga ciąża, a żeby było zabawniej mamy terminy wyznaczone prawie w tym samym dniu. Więc jej porady są dla mnie bardzo pomocne.
Chwała i cześć pompowanym kółeczkom :)
 

MIĘTA:
w dużych ilościach, pita hektolitrami. Ponoć łagodzi mdłości, ale ja w sumie tego nie zaobserwowałam. U mnie bardziej liczy się to, że po wypiciu chociaż jednego kubka naparu z mięty w ciągu dnia, mija mi zgaga. Paskudna ta przypadłość odbiera całą radość z jedzenia, albo leżenia do góry brzuchem. W pewnym momencie rozważałam nawet opcję spania na siedząco byleby tylko przestało mnie piec w przełyku. Mięta na szczęście pomogła i teraz jest względnie dobrze (chyba że znowu opiję się kupnym sokiem pomarańczowym). 
Z innych przydatnych ziół, które są bezpieczne dla kobiet w ciąży, warto jeszcze zaopatrzyć się w melisę i rumianek. Na lepszy sen i na uspokojenie...na pewno się przyda.

TANIA APTEKA:
 Nie ma to tamto. Nawet jeśli ciąża przebiega prawidłowo, jest spora szansa, że zostawicie pokaźną część zarobków w aptece. Zaczyna się od niewinnego testu ciążowego (a nawet kilku, bo przecież skoro ja czuję że jestem w ciąży i test wyszedł pozytywnie to muszę się upewnić na 100% i zużyć kilka sztuk). Potem dochodzą witaminy jakieś, ewentualnie super-hiper-odlotowe balsamy na rozstępy i inne fujstwa. Gorzej jak po drodze wyskoczy jakaś infekcja, czy większa choroba i potrzebne będą medykamenty w większych ilościach. 
Rozbieżność cen na witaminy, które ja codziennie łykam, sięga 10zł. Z jednej strony to niby dużo nie jest, ale biorąc pod uwagę, że łykać je muszę kilka miesięcy to zdecydowanie wolę przeznaczyć te pieniądze na jakiś ciekawszy cel. Poza tym namiary na tanią aptekę przydadzą się wam już po narodzinach małego kosmity (to również jest jedna z mądrości życiowych przekazanych mi przez krewnych i znajomych).

DOBRY CIUCHOLAND:
Może nie każdy jest do nich przekonany, ewentualnie nie każdy umie się poruszać w tego typu sklepach, ale zaręczam wam, że jak trzeba nagle prawie całą garderobę wymienić to są nieocenione. Kiedyś naiwnie myślałam, że mam garderobę, która spokojnie posłuży mi w czasie ciąży przez większość tego czasu, bo lubiłam bluzki odcięte pod biustem itp. Drugi miesiąc tego jakże radosnego (błogosławionego?!?) stanu boleśnie mnie z tej naiwności wyleczył. Nawet nie chodzi o to, że mi się brzuch nie mieścił, bo na to przyszła pora później. Mi się biust w nic nie mieścił. Praktycznie 90% moich ubrań na nadawała się już do założenia, więc trzeba było skompletować na nowo całą szafę, łącznie z kurtką na zimę. 
Do zalet szmateksów należy również duża różnorodność ubrań. Nie natkniemy się tu raczej na infantylne koszulki z bobasem, albo worki pokutne w kolorze białym lub czarnym, bo głównie na takie ciuchy natykałam się w dziale przeznaczonym dla ciężarówek. Jeszcze mi hormony mózgu nie przeżarły do reszty i nadal lubię się ubierać ładnie i kobieco. 
Ostatnie łupy, we wszystkich kolorach tęczy :)

 DOBRY SKLEP Z BIELIZNĄ I DOŚWIADCZONA BRAFITTERKA:
To już jest pewnie (a nawet na pewno) moja osobista fanaberia, ale lubię mieć ładną bieliznę. Jak już wyżej wspomniałam biust w ciąży urósł mi do jakiś niebotycznych rozmiarów (oooo pradawni bogowie! już nigdy więcej nie powiem że chciałabym mieć większy biust). Ciąży całość masakrycznie, a ploty chodzą, że może być jeszcze gorzej. Dlatego też przyda się ktoś kto umiejętnie dobierze biustonosz to naszej figury. Może się okazać, że wcale nie powinnyśmy nosić nieśmiertelnego 75B (u mnie aż tak źle nie było ale i tak przeskok z miseczki D do F był szokiem). 
Dla osób z Warszawy i okolic polecam sklep Biustokracja przy ul. Żelaznej w Warszawie i Akademię Pięknego Biustu w Pruszkowie.
Ja już zrobiłam w nich rekonesans i wiem, że w okresie karmienie młodego Niedźwiadka własną piersią, również będę się tam zaopatrywać w specjalistyczną bieliznę do karmienia. Bo o dziwo takowa może być ładna i koronkowa i nie musi być barchanowa i bezkształtna.

BLOKADA NA INTERNET:
To naprawdę się przydaje. Odradzam wchodzenie na wszelkiego rodzaju fora ciążowe, artykuły o porodach, albo portale ciążowe. Odwiedzanie takich stron może grozić kalectwem lub ciężką nerwicą. 
Przyznaję się bez bicia, że na forum ciążowe weszłam 2 razy w ciągu tych kilku miesięcy. Za pierwszym razem się popłakałam (ach te szalejące hormony), za drugim delikatnie załamałam (czy wy wiecie że nie wolno brać dziecka nieochrzczonego na cmentarz bo diabeł/zmarli/wszyscy święci mogą je porwać/zjeść/pomalować na zielono). Po przeczytaniu jednego artykułu o wyższości cesarskiego cięcia nad porodem naturalnym (i co gorsza komentarzy pod nim) byłam bliska wycofania się z całego przedsięwzięcia. No bo ludzie kochani, to się chyba nie da tak urodzić i jakoś przeżyć. 
W zasadzie oprócz wspomnianej wcześniej strony Ciąża z klasą, omijam wszelkie portale ciążowe. A i tak jak zaczęłam się raz wczytywać w wiadomości o bólach wszelakich to po pół minuty zdiagnozowałam u siebie cukrzycę i odklejanie się łożyska. Strach pomyśleć jaką diagnozę bym postawiła po dłuższej lekturze. 
Lepiej znaleźć rozsądnego lekarza i jego się pytać w razie wątpliwości, a nie szukać za dużo odpowiedzi u wujka Google :)

To tyle, albo aż tyle z moich kilku miesięcznych przemyśleń. Zapewne będzie ich jeszcze więcej, bo wchodzimy w decydującą fazę, zaraz zaczynamy szkołę rodzenia i zaczynamy kompletować wyprawkę. I przy tym wszystkim oboje z Miśkosławem staramy się nie zwariować :)

2 komentarze:

  1. ja jestem na początku 5 miesiąca i już wiemy ze będzie dziewczynka, przynajmniej tak na 90% ;)
    z tymi forami ciążowymi to masz rację, co ja się naczytałam,... głowa pękała. na szczęście ślepo w to nie wierzyłam i ewentualne dylematy potwierdzałam z lekarzem :)
    nie wiem jakie witaminy miałaś na myśli, ale ja kiedyś kupowałam kwas foliowy w innej aptece niż zazwyczaj - za połowe mniejsze opakowanie zapłaciłam dwa razy tyle co w mojej aptece. to jest jakaś masakra z tak ogromną rozbieżnością cen :/
    trzymajcie się z maluszkiem ciepło i co by zgaga przestała Cię męczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo...to w zasadzie w miarę podobnie idziemy, bo my zaczynamy dopiero 6. miesiąc :)
      a co do płci to my w ogóle nie chcemy wiedzieć wcześniej kto tam siedzi w brzuchu, ale ponoć było już dobrze widać (chociaż ja to akurat głównie ciapki i plamki jakieś widziałam :) )
      a co do witamin to ja teraz łykam Femibion 2-bo ma wszystko co tylko możliwe i potrzebne do szczęścia i właśnie w zależności od apteki są rozbieżności rzędu 10zł, albo i więcej, więc naprawdę tania apteka się przydaje do szczęścia :)
      pozdrawiam serdecznie i zdrowia dla waszej dwójki życzę :)

      Usuń

Copyright © 2016 Kuchnia Pysznościowa- blog kulinarny , Blogger