×

O kocie co chciał zadusić niemowlaka...albo o niemowlaku duszącym kota

 Parę lat temu adoptowałam szaroburego kota, Pana Tygrysa. Wybitnie się zdziwiłam przy pytaniu, czy przemyślałam co zrobię z kotem gdy zapragnę posiadać potomstwo. Yyyy...a co ja się miałam zastanawiać? Przecież wiadomo, że zostanie w domu, innej opcji nie ma.
O straszeniu ciężarnych demonicznymi kotami pisałam już w zeszłym roku (Jesteś w ciąży? Wyrzuć z domu kota! Natychmiast!). O tym jak wygląda w praktyce zestawienie szalonej kotki i równie szalonego malucha można się przekonać patrząc na zdjęcia.
 Nie zawsze jest tak sielankowo jak na zdjęciach. Zdarzają się fochy ze strony Zołzy (Lucy kocha ją miłością przeogromną więc póki co nie obraża się). Foch pierwszy był już po naszym powrocie ze szpitala, bo kot przez 3 dni czuł się silnie zaniedbany więc zaszczycił nas wielką kupą na środku łazienki. Gdy jedzenie jej nie smakuje, jest za mało miziania za uchem, czy rzucania piłeczką można się spodziewać niemiłej niespodzianki zostawionej gdzieś poza kuwetą. Kradnie Luśce skarpetki, włazi do jej komody i wszystko obsypuje sierścią, zabiera chrupki z Luśkowych łapek i jeszcze notorycznie bawi się jej zabawkami, więc muszę wyciągać te mniejsze spod kanapy w salonie. Ale....potrafi przyjść i mruczeć do ucha kołysanki gdy Lucy jest w wyjątkowo podłym nastroju, daje się złapać za ogon i wyściskać za wszystkie czasy, jest też nauczycielką i motywatorem nauki najpierw pełzania a teraz raczkowania. Zdarzają się drobne zadrapania, czy ostrzegawcze fuknięcia gdy jednak Lucy przesadzi z nadmiarem czułości, ale kotka sama do niej przychodzi i jej nie zmuszamy do tej przyjaźni.

  W Międzynarodowym Dniu Kota życzę każdemu futrzanego przyjaciela, bo warto dać dom jakiemuś futrzanemu skrzatowi, czy to będzie kot, pies czy królik, ewentualnie boa dusiciel.

*przypominam jednak, że kot to nie zabawka, więc proszę bardzo o odpowiedzialne decyzje i adopce.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Kuchnia Pysznościowa- blog kulinarny , Blogger